Blog Style Therapy: Transformacja zamiast metamorfozy | Jak przestać kupować przypadkowe rzeczy i zainwestować w siebie | Sylwia Wittbrodt
Sylwia Wittbrodt
3/12/20263 min czytać


Po co mi Style Therapy?
Hej dziewczyny, witam was ponownie na moim blogu. Dziś zajmę się pytaniem, które nurtuje mnie już od jakiegoś czasu. To znaczy – nurtuje te z was, które oglądają mój profil na Instagramie lub zaglądają na moją stronę. A mianowicie: „Po co mi Style Therapy? Przecież ubieranie się tak czy inaczej nie ma większego znaczenia. To nie jest ważne. Poza tym, płacić komuś, żeby mi mówił, jak mam się ubierać? Przecież wyglądam ok”.
Przekonania a rzeczywistość
Mieszkając w Niemczech, niestety słyszę i widzę często, że kobiety nie przywiązują do tego uwagi. Wypływa to oczywiście z przekonań pokoleniowych. (Chętnie zagłębię ten temat, aby lepiej zrozumieć podłoże takich przeszkód). Również my Polki często mamy problemy w kwestii ubioru, bo w przeszłości nie było nam wolno, bo byłyśmy oprymowane. Ale jednak wyrażamy to, kim jesteśmy poprzez ubiór. Jak chcemy być widziane.
Nie bójmy się być kobietami. Nie sądzę, abyśmy podważyły tym, co na siebie zakładamy, autorytet i wysiłek kobiet, które walczyły o nasze prawa. Dokładnie. Mamy prawo do wyglądania zadbane, a wygoda nie musi być szara i nudna. A co najważniejsze, jeśli dobrze wyglądam, to moje samopoczucie jest zupełnie inne. Uśmiecham się do mojego odbicia w lustrze. Jestem dumna z siebie, bo chodzi tu o mnie. Im ja lepiej się ze sobą czuję, tym lepiej to komunikuję na zewnątrz.
To nie metamorfoza, lecz transformacja
Kwestia druga. Tu nikt ci nie powie, jak masz się ubierać. Tu rozmawiając o twoich potrzebach, o mechanizmach, które cię blokują w wychodzeniu do większej uważności w tym, co nosisz, kim jesteś – sama odnajdziesz to, co chcesz, żeby cię reprezentowało. Ja dam ci tylko możliwość zauważenia tego poprzez proces w Style Therapy. Wspólnie przejdziemy jego kolejne etapy. Skupimy się na poczuciu własnej wartości oraz marzeniach, które to są motorem do rozwoju.
Ty nie potrzebujesz metamorfozy, lecz transformacji, która odzwierciedla twoje fundamenty, twoje wartości. A jeśli chodzi o kwestie finansowe – zastanawiałaś się kiedykolwiek, ile nietrafionych rzeczy leży w twojej szafie albo raz założone, a potem zniknięte gdzieś na tyłach szafy, bo nie wiesz, z czym to nosić? Ile rzeczy kupionych w second hand czy Vinted, które okazały się złą inwestycją?
No i tu pierwsze zagadnienie. Ubieranie się TAK ma znaczenie, bo możemy sobie opowiadać bajki, ale rzeczywistość jest nieubłagalna. Mówi o tym w swojej książce Leil Lowndes, „Jak rozmawiać z każdym”, że mamy zaledwie 10 sekund na zrobienie dobrego wrażenia, a ono często jest fundamentalne, zwłaszcza jeśli jesteś na rozmowie kwalifikacyjnej lub pierwszej randce. Często nie mamy drugiej okazji, żeby nadrobić. Dlaczego więc ryzykować? Czy zastanawiałaś się, ile już rzeczy ci nie wyszło, pomimo że masz tak wiele do dania, nikt nie daje ci nawet szansy? A czy ty ją sobie dajesz?
Inwestycja w samą siebie
I dokładnie o tym chcę ci powiedzieć: o inwestycji. Uważasz się za kogoś, w kogo warto zainwestować? Dać sobie szansę na bycie lepszą wersją siebie? Osobą, która z czułością i zrozumieniem patrzy na siebie w lustrze? Czy tylko szybkim, niewyraźnym cieniem, odbiciem w witrynie sklepu? Kiedy ostatnio na siebie patrzyłaś? Masz szacunek do tego, co widzisz? Co o sobie myślisz?
Ile przejrzanych stron w internecie w poszukiwaniu własnego stylu, którego jeszcze nie odnalazłaś, a on jest w tobie? Nasz czas jest bezcenny. Ile urlopów za granicą, gdzie z podziwem patrzysz na kobiety, które pięknie wyglądają, są zadbane, uśmiechnięte, mówiące swoim wyglądem: „jestem kobietą, jestem z siebie dumna, odnoszę sukcesy”. Czułaś się tak czasami? To tam widzimy, jakie życie może być piękne. Jedzenie, spontaniczność, muzyka, słońce. To wszystko jest w tym, jak my się wewnątrz nas czujemy i dajemy temu upust na zewnątrz.
Zrób pierwszy krok
Zastanów się i napisz do mnie niezobowiązująco. To nic nie kosztuje, a proces trwa około dwóch, trzech miesięcy. Poświęcamy wiele godzin na wspólną pracę. A wydatek nie musi być jednorazowy – za proces można zapłacić w kilku ratach. Na podstawie tego, co napisałam, myślę więc, że ta inwestycja się opłaca i każda z nas znajdzie na to środki, bo prowadzą one do określenia siebie, a nie dalszego błądzenia we mgle niejasnych definicji.
Pozdrawiam. Wasza Sylwia.
