Blog! Style Therapy: Sztuka bycia sobą: Refleksje po ArtMuc
Sylwia Wittbrodt
5/3/20264 min czytać


O sztuce, emocjach i odnajdywaniu własnej korony.
Trochę czasu już nie siadałam do mojego bloga, choć muszę przyznać, że lubię pisać. Zanurzam się we własnych myślach i przenoszę je na papier. Ostatnio tych myśli jest naprawdę ogrom i może dlatego tak ciężko tu usiąść i w skupieniu napisać, co się aktualnie wydarza.
Dzisiaj chciałabym zacząć od mojej sobotniej wizyty na ArtMuc. To targi sztuki współczesnej – malarstwa, rzeźby i fotografii. To niezwykle inspirujące wydarzenie, które porusza wiele aktualnych tematów. Choć artysta nadaje dziełu motto, interpretacja zawsze pozostaje indywidualną sprawą odbiorcy. Dla mnie te targi to okno na codzienność, potrzebę ekspresji i próbę uchwycenia życia na płótnie czy w innej formie przekazu. To może być też alternatywa dla pójścia do muzeum – inne spojrzenie. To, co urzeka, to niesamowita ilość barw, różnorodność sposobów na powiedzenie czegoś o sobie i o tym, co wewnątrz. Niesamowita inspiracja do zatrzymania się i oczywiście refleksji.
Kobieta pod ciężarem tradycji
Warto zauważyć, że często myślą przewodnią dzieł jest kobieta. Jest ona reprezentowana w przeróżny sposób. Powklejam tu kilka zdjęć, aby bardziej przybliżyć temat. Tych kilka charakterystycznych płócien pokazuje portret kobiety niby współczesnej i wolnej, a jednak z drugiej strony zobligowanej tradycjami i sposobem ubierania się narzuconym przez nasze dziedzictwo kulturowe do stłamszenia własnych potrzeb i bycia sobą.
To widoczne jest na obrazie typowych ubiorów japońskiej gejszy. Wystylizowana, perfekcyjna, a jednak nieprawdziwa wewnątrz, nosząca maskę. Ubrania są kolorowe, bije od nich blask, a jednak są one przytłoczeniem, ciężarem. Powodują płacz. Jak wiele z nas czuje codziennie taki kamień na własnej piersi? Ile razy słyszałaś: „co powinnaś założyć, bo przecież co inni powiedzą”? Że w tym wieku powinno się nosić krótkie włosy i długie spódnice? A Ty tak bardzo chciałabyś inaczej, ale dla świętego spokoju – dla męża, mamy, koleżanek – połykasz kolejną pigułkę przeciwbólową, bo przecież inni wiedzą lepiej, co dla Ciebie jest dobre.
Pułapka rezygnacji
Często przyzwalamy na to latami, bo łatwiej jest, jeśli inni za nas decydują – bo przecież nas kochają i chcą dla nas jak najlepiej. Ale to każda z nas powinna najpierw siebie samą pokochać, otworzyć się na własne potrzeby, o których inni nie mają pojęcia. To widać, kiedy ktoś nas pyta: „Dokąd jedziemy na kolację?”, a my odpowiadamy: „Nie mam pojęcia, jest mi obojętne”. „Co mam kupić na obiad?”, „Jak wyglądam w tej sukience?” (pytamy z nadzieją, że będzie mu się podobało, choć on nie ma pojęcia o doborze ubioru do sylwetki lub koloru, który nam się podoba).
Oddajemy naszą możliwość wyboru w obce ręce, bo tak jest łatwiej. A gdzie Twoje wartości? Potrzeba urlopu w wymarzonym miejscu, spacer zamiast wizyty u teściowej, a zamiast fitnessu grill? Spotkanie ze znajomymi, którzy znowu będą oceniać Ciebie, Twój dom, pracę – a jednak dalej pozwalamy innym na złe traktowanie. Podajemy siebie na tacy rezygnacji. Z drugiej strony: ile razy zdarza się nam samym krytykować innych? Pokazywać ich braki i niedociągnięcia? Że źle wyglądają, że są za grube lub za chude? Nigdy nie mogą być wystarczające, bo my też nie możemy. I koło się zamyka!
Czas na Twój ruch
Może by spróbować inaczej? Odpuścić sobie, pozwolić odpocząć, po prostu być istotą, która ma również słabości i gorsze dni. Każda z nas je ma. Może zacznijmy nosić nasze korony z dumą, akceptując siebie takimi, jakie jesteśmy. Pozwólmy sobie na kruchość. Nie bójmy się być królowymi własnego królestwa. Korona należy do Ciebie.
Odpuśćmy sobie nawzajem. Po drugiej stronie lustra stoi kobieta taka jak Ty, która chce być ukochana i zauważona przez siebie. Postaw siebie na pierwszym miejscu w Twoim życiu. Daj przestrzeń do rozwoju i ekspresji. Zaczynając od ubioru, dajesz sobie tę iskierkę nadziei, uwagę i zainteresowanie. Możesz zrobić miejsce na pasję. To sposób na przeciwdziałanie strachowi bycia niewidzianą, który towarzyszy nam każdego dnia.
Spójrz w lustro. Kto tam stoi? Rozpoznajesz tę kobietę?
Jeśli nie, to może trzeba by zacząć to zmieniać? Nie ma lepszego momentu jak teraz, bez szukania wymówek. Sama wiesz, że potrafisz realizować projekty dla innych na sto procent – zrób to samo dla siebie. Stoisz przed okazją wejścia ponownie na drogę ku sobie – poprzez ubiór w kierunku realizacji każdego innego celu w życiu.
Zapraszam do kontaktu,
Wasza Sylwia
Królowa czy oszustka?
A tutaj drugie płótno, które zatrzymało mnie w refleksji: Królowa, czy nie jej rola? Każda z nas jest królową i nosi wspaniałą koronę. Przynajmniej tak powinno być. Dopóty, dopóki same siebie jej nie pozbawimy. Królowa – osobowość, bohaterka, w którą wierzą jej poddani, ufają jej, podążają tam, gdzie ich prowadzi. A jednak, gdy patrzy na siebie w lustrze, widzi zbłąkaną, słabą kobietę, która nie jest pewna, czy życie, które prowadzi, jest jej, czy nie jest oszustką.
Poza swoją komnatą przyjmuje maskę twardej, dającej radę, ogarniającej królestwo, a za zamkniętymi drzwiami drży i płacze wewnątrz, że nie jest wystarczająca, bo nie może być sobą. Dlaczego? Czy dano jej tę rolę, którą musi odgrywać każdego dnia? Czy może sama postawiła poprzeczkę za wysoko? Czy może uważa się za szachrajkę? Przecież jak ona może być królową? Nie ma kompetencji, nie zna się, nie ma dostatecznego doświadczenia... Choć całe życie nic innego nie robiła, tylko przygotowywała się do tej roli, uczyła się całymi latami. To strach przed byciem niedoskonałą? Ale kto nam tego zabrania? Kto odbiera nam możliwość bycia niedoskonałą?




