Blog! Style Therapy: Dlaczego tak trudno stanąć do zmiany? | Gdy szafa staje się lustrem kryzysu 40-latki.

Sylwia Wittbrdost

7/4/20264 min czytać

Wartości jako życiowa busola.

Dlaczego tak trudno stanąć do zmiany? Gdy szafa staje się lustrem kryzysu 40-latki.

Wiele z nas po czterdziestym roku życia znajduje się w punkcie zwrotnym. Czy tego chcemy, czy nie, dzieci dorastają. Przestajemy być dla nich tak absolutnie niezbędne na każdym kroku, a to naturalnie zmusza nas do szukania nowych wyzwań. Chcemy nadal czuć się potrzebne. Ważne jednak, abyśmy w końcu stały się potrzebne… same sobie.

Nasza uwaga bardzo często zaczyna wtedy wracać do wnętrza. Zastanawiamy się, czy dotychczasowa gonitwa za sukcesem – własnym lub naszych pociech – ma jeszcze jakąś wartość. Czy to one nadal nas reprezentują?

Kryzys, który musi nadejść.

Wartości, którymi kierujemy się w życiu, są mechanizmem napędowym naszej codzienności. Myślę, że rzadko patrzysz na to w ten sposób. Jednak to właśnie wartości i ich ważność determinują kierunek, w którym zmierzamy. One są jak kierunkowskaz, jak busola. Pokazują nam, którą drogę obrać i pomagają utrzymać na niej skupienie, bez gubienia uważności na inne sfery życia.

Jeśli więc Twoimi dotychczasowymi wartościami były głównie: dom, rodzina, dzieci, praca, harmonia… to gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Ciebie i Twoje marzenia?

Rola, którą na siebie narzuciłaś, z czasem po prostu się wypala. Nie ma na nią już miejsca, gdy młodzi zakładają własne gniazda. W momencie, gdy musisz przerzucić uwagę z nich na siebie, często pojawia się pierwszy kryzys. Zaglądasz w lustro i odkrywasz, że już siebie nie poznajesz. Masz wrażenie, że Twoje własne życie przez ostatnie piętnaście czy dwadzieścia lat zostało w boksach startowych na torze wyścigowym codzienności.

Twoja historia zapisana w ubraniach.

Co robimy w takich momentach? Albo zaczynamy generalne porządki, albo… nie zmieniamy zupełnie nic. Czasami pojawia się stan obniżonego nastroju, litowanie się nad sobą, chowanie problemów pod dywan – wszystko po to, byle tylko nie pójść w kierunku zmiany, która jest tak bardzo potrzebna.

To zupełnie naturalny proces. Mówi o tym m.in. Małgorzata Ohme w podcaście „Nie mogę się do siebie dodzwonić”. Taki kryzys musi nastąpić. Jest on etapem rozwoju, w którym – o ile jesteśmy na drodze samopoznania – zaczynamy być bardziej dla siebie.

Dlaczego jednak tak trudno zacząć dbać o siebie? Ponieważ znacznie łatwiej jest zajmować się innymi. Mówić im, co mają robić, oceniać ich decyzje… o doradzaniu w kwestii ubioru nie wspominając. Dla innych zawsze jesteśmy ekspertkami, mimo że same rzadko skupiamy się na własnym wyglądzie.

Stanąć do zmiany i kryzysu to wyzwanie. Wymaga to skupienia się na sobie, zobaczenia, co naprawdę gra w naszej duszy, i wrzucenia na wagę życia ostatnich lat oraz zaniedbań, których się dopuściłyśmy wobec siebie. Zamiast jednak desperacko obwiniać siebie, otoczenie czy rodzinę – warto odpuścić. Nie ma takiej potrzeby. Do wyzwań codzienności można podchodzić krok po kroku, każdego kolejnego dnia. Przemyślany plan działania na kolejne tygodnie sprawi, że zaczniesz osiągać nowe, własne cele.

Czas na Twój nowy fundament.

Teraz już naprawdę możesz pomyśleć o sobie. Dlaczego by nie zacząć od garderoby, sposobu ubierania się i wyrażania siebie? Ubiór to ogromna, niezwykle ważna część naszego życia, która towarzyszy nam od zawsze.

Pamiętasz lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte? To, co nasze mamy zakładały nam, gdy byłyśmy małe, miało dla nich ogromne znaczenie – głównie dlatego, że w sklepach niewiele było, a to, co udało się zdobyć, było na wagę złota. Potem przyszły lata szkolne, gdzie ubiór mówił o tym, kim jesteś i w jakiej grupie lądujesz. Pierwsze randki, dyskoteki… Pamiętasz, jak ważne było wtedy, by wyglądać wyjątkowo? Siedziałyśmy z przyjaciółkami w pokoju, przymierzając różne wersje samej siebie.

A ostatnie lata? Zbyt często byłaś zajęta innymi, by zwrócić uwagę na to, co na siebie zakładasz. Skupiałaś się na szybkich, nieskomplikowanych porannych wyborach. Chwytałaś pierwszą z brzegu bluzkę i spodnie. Strój stał się neutralny, bezpieczny – przestał cokolwiek o Tobie mówić. Zapomniałaś o kolorze, strukturze i fasonach. Pojawił się przypadek.

Przeszłości już nie zmienisz. Ale to, kim jesteś dzisiaj – owszem.

Musisz jednak wiedzieć jedno: szalone opróżnianie szaf i kupowanie nowych rzeczy bez jakiejkolwiek głębszej analizy tego, co do tej pory kierowało Twoimi wyborami, nie przyniesie długoterminowej zmiany.

Tę drogę trzeba zacząć od nowa – od Twoich obecnych wartości i od umiejscowienia siebie w świecie. Dopiero na tej bazie możemy zacząć budować Twoje „nowe Ja”. Potrzebujemy solidnego fundamentu (lub naprawy starego), aby móc postawić na nim stabilne mury – Ciebie, pewnie stojącą na własnych nogach.

Dzięki naszej wspólnej pracy odkryjesz, jak piękna może być ta obecna faza Twojego życia. Przekonasz się, że inwestycja we własny wizerunek to tak naprawdę najlepszy sposób, by w końcu zobaczyć siebie z zupełnie nowej, pełnej miłości perspektywy.

Kontakt

Email

styletherapy@sylwiawittbrodt.com

© 2025. All rights reserved.